Nawracające infekcje odbierają radość życia

Często powtarzające się anginy, ból ucha, katar, którego końca nie widać… Nawracające infekcje górnych dróg oddechowych mogą pojawiać się bez względu na porę roku i przeszkadzać w realizacji planów – zarówno tych zawodowych, jak i prywatnych. Tak właśnie było w przypadku pani Dagmary, młodej i energicznej dziennikarki. Zobacz, jak uporała się z problemem.

– Od dziecka byłam dosyć chorowita – opowiada pani Dagmara. – Pamiętam, że mama non stop biegała ze mną do lekarza i załamywała ręce przy kolejnym zapaleniu ucha czy anginie. W domu miałyśmy sporą kolekcję rozmaitych tabletek i syropów, której nie powstydziłaby się dobrze prosperująca apteka. Gdy dorosłam i poszłam do liceum, choroby na chwilę dały mi spokój. Niestety problem powrócił zaraz po studiach i ciągnie się za mną od kilku lat.

Myślę, że na moje chorowanie bardzo duży wpływ ma styl życia. Ciągle jestem w biegu, sporo podróżuję i zmieniam klimat, zwykle też nie mam czasu na porządny relaks. Zdarza mi się zarywać noce, zwłaszcza jeśli muszę oddać materiał do kolejnego wydania gazety. Do tego dochodzi stres, papierosy i długotrwałe przebywanie w klimatyzowanym pomieszczeniu. Efekt? Trzy anginy w zeszłym roku i tak częste przeziębienia, że w pewnym momencie przestałam liczyć.

Nawracające infekcje odbierają mi radość życia i nie ma w tym stwierdzeniu ani krzty przesady. Bo ile można łykać antybiotyki, walczyć z katarem, bólem gardła i gorączką? Wszyscy dookoła są w dobrej formie, a ja ciągle zmagam się z wirusami. To naprawdę przygnębiające… Częste chorowanie ma też negatywny wpływ na pracę i życie prywatne. Mój zawód akurat wymaga ode mnie pełnej dyspozycyjności, w przeciwnym razie ciekawy temat przejdzie mi koło nosa. Nieraz bywało tak, że brałam leki przeciwbólowe i jechałam do redakcji, bo na zwolnienie nie mogłam sobie pozwolić. W zeszłym roku przez anginę przepadły mi wakacje w Portugalii, na które tak się cieszyłam, i wesele kuzynki. Był moment, że bałam się cokolwiek planować…

Na szczęście koleżanka z redakcji pokazała mi ulotkę preparatu ENTitis. Jak się okazało, ona też zmagała się z częstymi infekcjami, ale dzięki niemu wyszła na prostą. Postanowiłam także spróbować i dwa miesiące temu zaczęłam zalecaną trzymiesięczną kurację. Pastylkę trzeba brać codziennie, koniecznie przed snem i po umyciu zębów. Dlaczego akurat tak? ENTitis zawiera specjalny szczep bakterii probiotycznych – Streptococcus salivarius K12 – który, żeby odpowiednio zadziałać, musi najpierw osiedlić się w naszej jamie ustnej. Hamuje on rozwój bakterii odpowiedzialnych za częste infekcje nosa, gardła i ucha i pomaga ograniczyć przyjmowanie antybiotyków. Jestem dobrej myśli, bo od kiedy zaczęłam przyjmować ENTitis, czuję się znacznie lepiej, a cały zeszły miesiąc upłynął mi bez infekcji.

Oby tak dalej!

Nowe zasady dotyczące cookies
Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapamiętywania preferencji i ustawień oraz zbierania anonimowych danych dla celów reklamowych i statystycznych. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.
Możesz w każdym czasie określić sposób wykorzystywania plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian, pliki cookies zostaną zapisane w pamięci Twojego urządzenia. Zmiana ustawień plików cookies może ograniczyć funkcjonalność serwisu.rozumiem